Pięć lat temu Character.AI uznawano za jeden z najbardziej obiecujących startupów AI swojego pokolenia. Teraz firma ogłosiła bankructwo na podstawie rozdziału 11 w Delaware, a jej losy zależą od Disneya, który zaproponował 20 mln dolarów za licencję na część technologii i roszczeń prawnych.
Platformę założyli pod koniec 2021 roku byli inżynierowie Google, Noam Shazeer — współautor architektury Transformer, na której opiera się dziś większość modeli językowych — oraz Daniel De Freitas. Użytkownicy mogli tworzyć postacie AI i z nimi rozmawiać, a pomysł szybko złapał rozpęd: już we wrześniu 2022 roku firma zdobyła status jednorożca po rundzie finansowania na 150 mln dolarów prowadzonej przez Andreessen Horowitz. Do października 2024 roku z serwisu korzystało 20 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie, spędzających na rozmowach średnio ponad dwie godziny dziennie.
To właśnie zaangażowanie ostatecznie zadziałało na niekorzyść biznesu. W sierpniu 2024 roku Google zapłaciło 2,7 mld dolarów za licencję na technologię firmy — wtedy wydawało się to szczodrą wyceną, choć w praktyce oznaczało powrót obu założycieli do Google i pozostawienie startupu bez głównych architektów. Koszty obliczeniowe milionów długich rozmów rosły szybciej niż przychody z abonamentów; zamiana wielu godzin czatu na trwały zysk nigdy się nie udała.
Równolegle narastały problemy prawne. Rodzina 14-letniego chłopca z Florydy, który odebrał sobie życie w 2024 roku, zarzucała, że obsesyjne rozmowy z botem miały na to wpływ; Teksas wszczął odrębne śledztwo w sprawie bezpieczeństwa dzieci. Character.AI ugodziła się z poszkodowanymi, dodała zabezpieczenia i ostatecznie zablokowała dostęp nieletnim — ale szkody prawne i wizerunkowe były już nie do odwrócenia.
Z dokumentów sądowych wynika, że aktywa i zobowiązania firmy szacowane są na 50–100 mln dolarów. Disney występuje jako główny oferent, proponując 20 mln dolarów za niewyłączną, wieczystą licencję na część własności intelektualnej i praw z roszczeń — to jedynie minimalna stawka, którą inni oferenci mogą przebić. Proces sprzedaży ma się zakończyć do końca listopada lub początku grudnia.
Dyrektor generalny Colin Adams powiedział, że nadzorowana przez sąd sprzedaż daje firmie „najlepszą szansę na maksymalizację wartości”. Serwis działa dalej w trakcie aukcji, ale Adams zaznaczył, że bez lepszej oferty platforma zostanie po prostu zamknięta.


