Od ponad dekady niemieccy inwestorzy kryptowalutowi żyli według prostej zasady: trzymaj bitcoina albo ethereum przez rok, a sprzedasz bez podatku. Wicekanclerz i minister finansów Lars Klingbeil chce zamknąć tę furtkę. Jego resort przygotował projekt ustawy, który od 2027 roku opodatkuje zyski z kryptowalut jednolitą stawką 25%.
Obecnie sprzedaż przed upływem dwunastu miesięcy oznacza podatek dochodowy na zasadach ogólnych — nawet do 42-45% dla lepiej zarabiających. Po przekroczeniu roku zysk jest całkowicie zwolniony z podatku. To właśnie ta roczna ulga uczyniła Niemcy jedną z najbardziej przyjaznych dla posiadaczy kryptowalut jurysdykcji w Europie.
Projekt włącza kryptowaluty do tego samego zryczałtowanego podatku od kapitału, który dziś dotyczy akcji i dywidend. Nominalna stawka to 25%, plus 5,5% dopłaty solidarnościowej, co daje efektywnie około 26,4%. Nowe zasady obejmą tylko monety kupione po 1 stycznia 2027 roku — to, co już jest w portfelach, pozostanie na starych zasadach z roczną ulgą. Kwota wolna w wysokości 1000 euro zostaje utrzymana, a straty na kryptowalutach będzie można rozliczać z zyskami z akcji i innych papierów wartościowych.
Automatyczne pobieranie podatku przez banki i platformy nie ruszy od razu, tylko dopiero od 2028 roku — na wzór tego, jak dziś pobierany jest podatek od dywidend. Ministerstwo tłumaczy opóźnienie tym, że platformy potrzebują czasu na dostosowanie systemów raportowania. Według szacunków resortu w pierwszym roku przyniesie to budżetowi około 160 mln euro, a do 2031 roku już 350 mln rocznie.
Na razie to tylko projekt rozesłany do uzgodnień międzyresortowych — dokument nie trafił jeszcze ani do gabinetu, ani do Bundestagu, więc szczegóły mogą się zmienić. Wiosną Zieloni proponowali podobne zniesienie rocznej ulgi, ale parlament odrzucił tę inicjatywę. Tym razem projekt wyszedł od samej koalicji rządzącej — Unii i SPD, a sprzeciwia się mu AfD. Argument ministerstwa brzmi: „Niesprawiedliwe jest, gdy ciężko zarobiony dochód i zwykłe zyski kapitałowe są opodatkowane, a zyski ze spekulacji pozostają niemal wolne od podatku”.



