Wkrótce po 1:31 UTC 31 lipca ktoś opróżnił około 500 portfeli bitcoin utworzonych na urządzeniach Coldcard Mk3. W niecałe 25 minut z adresów zniknęło 594 BTC — czyli około 38 milionów dolarów — a wiele z tych portfeli nie było ruszanych od lat.
Coinkite, producent Coldcard, wskazuje na błąd we własnym firmware. Począwszy od wersji 4.0.1 z marca 2021 roku, aż po ostatnią wersję dla Mk3 — 5.0.3 — urządzenie mogło pomijać sprzętowy generator liczb losowych i zamiast tego korzystać z przewidywalnych danych: numeru seryjnego chipa i wskazań wewnętrznego zegara. Coinkite oficjalnie nie potwierdziła jeszcze, że to właśnie stało się przyczyną kradzieży, ale niezależni badacze blockchaina już łączą wyciek środków z tą słabą entropią.
Zagrożeni są wyłącznie właściciele Mk3, którzy nigdy nie ustawili frazy hasła BIP-39 — tego dodatkowego „25. słowa", które sprawia, że przewidywalny klucz staje się bezużyteczny dla atakującego. Nowsze modele — Mk4, Q i Mk5 — nie zostały dotknięte.
Coinkite radzi działać szybko, ale bez pośpiechu: jak najszybciej ustawić mocną, unikalną frazę hasła BIP-39, przenieść środki na nowy seed wygenerowany na niedotkniętym modelu, a zaawansowani użytkownicy mogą odtworzyć seed za pomocą co najmniej 99 rzutów kością na firmware 4.1.9. „Pośpieszna migracja portfela może stworzyć większe ryzyko niż sam problem, który próbujemy rozwiązać" — ostrzega firma. Najbardziej niewygodne w tej historii jest to, że portfele sprzętowe uchodzą za złoty standard bezpieczeństwa właśnie dlatego, że klucz nigdy nie opuszcza chipa — a tu błąd w firmware przez pięć lat po cichu podważał tę obietnicę.



