Ponad 7 miliardów dolarów w tokenach trafiło na protokół Chainlink CCIP w drugim kwartale 2026 roku. To nie był kaprys, tylko konieczność — fala włamań na mosty międzyblockchainowe kosztowała branżę około 650 milionów dolarów, a najgłośniejszym ciosem był atak na KelpDAO za 292 miliony, wymierzony w most oparty na technologii LayerZero.
Mosty pozostają najsłabszym ogniwem kryptowalutowej infrastruktury. Token przechodzący z jednej sieci do drugiej zależy wyłącznie od poprawności weryfikacji transakcji, a jeden błąd potrafi kosztować setki milionów dolarów w kilka minut. Podobne historie zdarzyły się już z Ronin i Wormhole, i każde kolejne włamanie zmusza projekty do ponownej oceny zaufania wobec infrastruktury, na której działają.
Lista migracji robi wrażenie skalą. Mantle przeniósł ponad 2,5 miliarda dolarów w tokenie MNT — migrację zaprojektowano razem z giełdą Bybit, a trwała ona od 9 do 15 lipca 2026 roku. KelpDAO przesunęło 1,5 miliarda w rsETH, Lombard Finance ponad miliard dolarów w aktywach powiązanych z bitcoinem, Solv 700 milionów w tokenizowanym bitcoinie, a Virtuals 700 milionów własnego tokena. Giełda Kraken przeniosła przez CCIP ponad 330 milionów dolarów zawiniętego bitcoina (kBTC). W całym kwartale przez protokół przepłynęło 4,9 miliarda dolarów wolumenu, o 353% więcej niż rok wcześniej, a łączna wartość aktywów zabezpieczonych przez sieć Chainlink sięgnęła 110 miliardów dolarów.
Tradycyjne finanse też się temu przyglądają. Fidelity International, zarządzająca aktywami o wartości ponad biliona dolarów, uruchomiła stokenizowany fundusz FILQ na infrastrukturze Chainlink. State Street, z 5 bilionami dolarów pod zarządzaniem, zrobił to samo z funduszem SWEEP. Izba rozliczeniowa DTCC integruje standard danych Chainlink, a start zaplanowano na czwarty kwartał 2026 roku — dyrektor zarządzająca DTCC Nadine Chakar podkreśliła, że da to jedno wspólne środowisko rozliczeń on-chain. Do inicjatywy Project Pangea, zajmującej się natychmiastowymi rozliczeniami walutowymi, dołączyło już ponad 50 banków zarządzających aktywami o wartości 10 bilionów dolarów.
Przejście na inny protokół nie usuwa ryzyka, tylko je przesuwa. Chainlink też opiera się na sieci operatorów węzłów, a jego zabezpieczenia nie przeszły jeszcze próby ataku na skalę tego, który dotknął konkurentów opartych na LayerZero. Dla projektów zarządzających cudzymi pieniędzmi reputacja i dotychczasowa historia liczą się dziś bardziej niż oszczędność na opłatach. Pytanie pozostaje otwarte: czy ta koncentracja zaufania wytrzyma, jeśli hakerzy skierują uwagę na samo CCIP.



