6 lipca skarbiec BonkDAO na Solanie stracil 20 milionow dolarow. Zadny blad w kodzie nie byl przyczyna — tylko cos trudniejszego do zalatania: biernosc uzytkownikow.
Atakujacy przez kilka dni skupowal tokeny BONK za okolo 4 miliony dolarow, gromadzac dokladnie tyle sily glosu, ile potrzeba do kworum. Gdy Propozycja Ulepszenia Bonk nr 76, wzywajaca do powolania nowej rady i odbudowania od zera, trafila do glosowania, sposrod ponad 18 000 zarejestrowanych czlonkow zaglosowalo zaledwie siedem portfeli. Atakujacy kontrolowal 99,878% z nich. Propozycja przeszla, a inteligentny kontrakt automatycznie przelal 4,43 biliona BONK na portfel intruza — okolo 20 milionow dolarow.
Matematyka ataku jest prosta: 4 miliony zainwestowane, 20 milionow wyciaggniete. Bez zadnej luki w kodzie. Glosowanie bylo legalne, kworum osiagniete, kontrakt wykonal dokladnie to, do czego zostal zaprogramowany. Wlasnie dlatego odwolanie sie do bledu protokolu nic tu nie da.
BONK stracil na wartosci okolo 8,5%. Korenska gielda Upbit natychmiast zawiesila depozyty i wyplaty tokena. BonkDAO wspolpracuje z Solana Foundation i organami scigania, sledzac konta atakujacego — na razie bez efektu.
Incydent obnazyl strukturalny problem zarzadzania przez DAO: gdy wiekszosc posiadaczy tokenow nie glosuje, kazdy z wystarczajacym kapitalem moze legalnie kupic kontrole nad protokolem. Mechanizmy ochrony — opoznione wykonanie propozycji, delegowanie glosow, wyzsze progi kworum — istnieja od lat w dojrzalszych protokolach jak Compound i Aave. Dla BonkDAO przyszly za pozno.



